Konflikty między prawem kanonicznym a prawem świeckim na przykładzie pedofilii i zgorszenia publicznego wśród duchownych

Przełom XX i XXI wieku to szczególny czas. Z jednej strony jesteśmy świadkami ciągłego rozwoju technik komunikacyjnych i związanego z tym coraz szerszego dostępu do informacji. Świat dzięki możliwościom porozumiewania się staje się być coraz mniejszy, dostępniejszy i zrozumiały. Dzięki temu człowiek może lepiej zrozumieć i poznać rzeczywistość tą bezpośrednio go otaczającą i tą odległą, której poznanie możliwe jest dzięki odkryciom techniki. Z drugiej strony człowiek dociera do informacji wywołujących zdziwienie, rozczarowanie, niechęć, ból, zgorszenie TRACI WIARĘ. W takim gąszczu informacji gubi się gdzieś poczucie moralności i godności człowieka, który sprowadzany jest do roli przedmiotu służącego osiąganiu i zaspokajaniu własnych potrzeb.

            W takich okolicznościach funkcjonują ludzie z różnych kręgów kulturowych i religijnych. Jedne z nich ewoluują wraz z rozwojem cywilizacyjnym, inne, choć przypisuje się im stanowisko stróża odwiecznych i pierwotnych wartości gubią się w tym wszystkim czyniąc wiele zła i bólu.

Religią najbardziej rozpowszechnioną na świecie jest chrześcijaństwo stanowiące 33,43% ogółu ludzi wierzących[1]. Wśród wielu wyznań chrześcijańskich najbardziej popularny jest katolicyzm stanowiący 44,8% ogółu chrześcijan, czyli 1 miliard 160 milionów wiernych[2]. Grupa ta sama w sobie jest spójna co do podstawowych prawd wiary, jednak niezwykle różnorodna co do sposobu manifestowania swojej wiary. Duchowy przywódca katolików – Papież Franciszek naucza w swoich wystąpieniach, że Kościół jest wspólnotą ludzi ubogich i pokornych.

            To krótkie wprowadzenie ma stanowić wstęp do zasadniczego problemu niniejszej pracy, jakim jest nasilający się konflikt między prawem kanonicznym a prawem świeckim na płaszczyźnie problemu pedofilii i zgorszenia publicznego wywoływanego przez duchownych.

            Swoje rozważania rozpocznę od tego [wyjaśnienia/krótkiej charakterystyki] czym jest prawo kanoniczne. Definicja najbardziej popularna jest następująca: „ [Jest to] w Kościołach chrześcijańskich różnych tradycji system norm prawnych określających funkcjonowanie poszczególnych Kościołów, prawa i obowiązki poszczególnych członków (duchownych i świeckich), sposób zarządzania Kościołem, jego strukturę, przestępstwa i kary za nie oraz elementarne przepisy liturgiczne”[3]. Instytucją prawną, w której zebrane są wszystkie wymienione w definicji elementy jest kodeks prawa kanonicznego. W kościele katolickim jest on „podstawowym dokumentem ustawodawczym opartym na dziedzictwie prawnym i ustawodawczym Objawienia i Tradycji, winien być uważany za niezbędne narzędzie, dzięki któremu jest zachowany należyty porządek tak w życiu indywidualnym i społecznym, jak i  w działalności Kościoła”[4]. Ma on być łącznikiem między nauczaniem Biblii i rzeczywistością życia Kościoła. Kiedy papież Jan Paweł II ogłaszał go w 1983 roku, w odpowiedzi na wezwania papieża Jana XXIII  do konieczności zreformowania prawa kanonicznego, stwierdził, że „celem Kodeksu nie jest […] zastąpienie w życiu Kościoła lub wiernych wiary, łaski, charyzmatów a zwłaszcza miłości. Przeciwnie, w Kodeksie chodzi o to, aby rodził taki porządek społeczności kościelnej, który  – przyznając główne miejsce miłości, łasce i charyzmatom – jednocześnie ułatwiałby ich uporządkowany postęp w życiu czy to w społeczności kościelnej, czy to poszczególnych ludzi, którzy do niej należą”[5].

            Zdefiniowanie czym jest prawo świeckie wśród wielu różnych nurtów prawniczych, definicji i teorii jest niezwykle trudne. Jednak można stwierdzić, że prawo to zbiór norm służących regulacji życia społecznego – powinno działać w oparciu o prawa człowieka, zasady konstytucyjne, a także realizować świecką edukację i prowadzić politykę publiczną opartą na faktach i wiedzy zdobytej dzięki nauce. Prawo to powinno zapewniać obywatelom i obywatelkom wolność wyznawania odrębnych poglądów od tych, na jakich obywatele mają prawo do uczestniczenia w praktykach religijnych i edukacji religijnej.

            Kolejnym problemem,  który należy wyjaśnić to pedofilia. Definiuje się ją jako „rodzaj parafilii [zaburzeń preferencji seksualnych]: stan, w którym głównym lub wyłącznym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania”[6]. W polskim prawie „Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej”[7].

W kodeksie karnym przestępstwo to sklasyfikowane jest jako przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. W powszechnej opinii czyny pedofilskie są uznawane za przestępstwo a nawet zbrodnie powodujące zgorszenie. W prawie kanonicznym przestępstwo pedofilii zdefiniowane jest jako przestępstwo pospolite i zaliczane jest do kategorii zwykłych przestępstw przeciwko specjalnym obowiązkom. Kanon 1395  § 2 mówi : „Duchowny[8], który w inny sposób wykroczył przeciwko VI przykazaniu Dekalogu, jeśli jest to połączone z użyciem przymusu lub gróźb, albo publicznie lub z osobą małoletnią poniżej lat szesnastu, powinien być ukarany sprawiedliwymi karami, nie wyłączając w razie potrzeby wydalenia ze stanu duchownego”[9]. Trzeba podkreślić, że przestępstwo pedofilii umiejscowione jest pomiędzy przepisem o handlu „wbrew przepisom kanonów”(!) a przepisem o „naruszeniu obowiązku rezydencji”(!). Kodeks kanoniczny wyłączył czyny pedofilskie z rzędu najcięższych przestępstw przeciw wierze katolickiej. pod względem karnym podobne do wielu innych. Dotycząca ich i nic nie mówiąca formuła „powinien być ukarany sprawiedliwą karą” powtarza się w Kodeksie kilkanaście razy w odniesieniu do wielu banalnych przestępstw. Pedofilia nie wymaga więc żadnej obligatoryjnej, surowej kary kościelnej, w przeciwieństwie do współżycia duchownego z dorosłą osobą, za co grozi kara suspensy, a jeśli mimo jej nałożenia [upomnienia] nadal trwa w przestępstwie można dokładać kolejne kary, aż do wydalenia ze stanu duchownego[10].Warto w tym miejscu zauważyć, przy okazji nawiązania do kanonu 1395 § 1 , że kodeks nie penalizuje homoseksualizmu WPROST. Akty homoseksualne są traktowane na równi z aktami heteroseksualnymi w odniesieniu do duchownych i to wydaje się być słuszne ponieważ kapłan powinien być dla społeczności, w której pracuje wzorem cnót. Dziwi fakt, że w kanonie tym nie ma bezpośredniego nawiązania do grzechu sodomskiego, o którym mówi się, że „jest to tak szkaradny i okropny grzech nieczystości między osobami tej samej płci, lub różnej przeciw naturze popełniony, że o nim bez słusznej przyczyny mówić, a tym mniej bliżej go opisywać się nie godzi; nazywa się też niemym z tej przyczyny, jak też dlatego, ponieważ ci, którzy się go dopuszczają, zazwyczaj przy spowiedzi oniemieją, czyli że go zwykle tają”[11].

Podkreślić również należy, że udowodnienie przestępstwa pedofilii nie powoduje obligatoryjnej „utraty dobrego imienia”[12]. Wierni ani duchowni nie mają też obowiązku zawiadamiania o tym fakcie władz kościelnych. Zauważyć tu należy, że została tu opisana swoista sprzeczność ponieważ to co w ogólnym mniemaniu powoduje zgorszenie publiczne powinno być w sposób szczególny eksponowane i zwalczane przez instytucję uzurpującą sobie pozycję stróża moralności. Warto w tym miejscu zauważyć, że za niezgodne z prawem czerpanie zysków z ofiar mszalnych ten sam kodeks przewiduje karę cenzury lub innej sprawiedliwej kary[13].

Można by też w tym miejscu wysunąć wniosek, że prawo kanoniczne w wydaniu Jana Pawła II, nie dyskryminuje duchownych i osób o odmiennej orientacji seksualnej – osób LGBT. Jednak czy jest on właściwy w odniesieniu do wyżej przytoczonych fragmentów z konstytucji apostolskiej wprowadzającej kodeks prawa kanonicznego z 1983 roku?

Kościół jest jednak organizmem żywym, który ewoluuje i ulega wpływom otaczającej rzeczywistości. We wcześniejszych regulacjach prawa kanonicznego również dostrzegano ten problem i w niektórych momentach historii był on o wiele bardziej rygorystyczny. Na przykład według Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku za udowodnienie przestępstwa pedofilii następowała obligatoryjnie utrata dobrego imienia[14].

Sytuacja z przełomu lat 80 i 90 dwudziestego wieku spowodowała, że Kościół musiał odnieść się na nowo do problemu pedofilii. Na prośbę biskupów północnoamerykańskich i irlandzkich Jana Paweł II wydał dwa indulty[15] – będące swoistymi precedensami na płaszczyźnie prawa kanonicznego [prawodawstwa kościelnego], ponieważ dotychczas znane było stosowanie tego instrumentu prawnego w odniesieniu do przypadków indywidualnych, np. unieważnienie sakramentu małżeństwa, zwolnienia ze ślubów wieczystych zakonnika lub zakonnicy. Podwyższały one ochronę małoletnich z 16 na 18 lat. Ponadto wydłużały czas przedawnienia do 10 lat od momentu ukończenia przez ofiarę osiemnastego roku życia. Skutkowało to tym, że jednorazowy akt seksualny z osobą poniżej 18 roku życia nie był już tylko grzechem, ale przestępstwem. To z kolei pozwalało na stosowanie wobec duchownych, którym udowodniono taki grzech procedury kanonicznej. Nie zmieniło się jednak nadal traktowanie czynu pedofilskiego jako przestępstwa pospolitego. W 2001 roku indulty papieskie rozszerzono na cały świat. Nie stanowiły one jednak nauczania Kościoła ex cathedra, czyli nieomylnego i najważniejszego w Kościele. Ponadto trzeba podkreślić, że żadne procedury kanoniczne nie były i nie są w stanie naprawić szkód moralnych, psychicznych i społecznych, które kapłan – pedofil uczynił w organizmie dziecka.

            Gruntowna próba naprawy dotychczasowego stanowiska Kościoła w sprawie pedofilii nastąpiła w 2001. W dekrecie Jana Pawła II zatwierdzającym nowe normy De Gravioribus  delictis[16] uznano grzech przeciwko VI przykazaniu z osobą poniżej 18 roku życia za jedno z najcięższych przestępstw równe przestępstwom przeciw wierze. Na nowo też przypomniano w tym dokumencie o obowiązku natychmiastowego powiadamiania Stolicy Apostolskiej  o każdym przestępstwie pedofilii. Dotychczas przepis ten pomimo istnienia był tylko teoretyczny. W 2010 roku z osobami poniżej 18 roku życia zrównano tych, którzy trwale są niezdolni posługiwać się rozumem[17].

            Od 2001 roku wszystkimi sprawami księży z zarzutami czynów pedofilskich zajmować się miała w Kościele Kongregacja Nauki Wiary na mocy motu proprio [listu papieskiego o charakterze dekretu] z 30 kwietnia 2001 r.[18]. Jednak wydarzenia z ostatnich kilku lat w polskim Kościele wykazały, że tak nie było. Wielu hierarchów ukrywało przestępstwa pedofilii na terenie zarządzanych przez siebie diecezji. Próby rehabilitacji osób pokrzywdzonych bardzo często powodowały równie dużo negatywnych emocji co ujawnianie czynów pedofilskich wśród duchownych. Wśród katolików taka sytuacja powodowała wiele zgorszenia, utratę zaufania do instytucji Kościoła, do ich bezpośrednich duszpasterzy.

            Pojawia się tu problem zgorszenia, które zdefiniowane jest w Katechizmie Kościoła Katolickiego jako „postawa lub zachowanie, które prowadzi drugiego czło­wieka do popełnienia zła”[19]. W prawie świeckim zgorszenie uznawane [definiowane] jest jako wykroczenie przeciwko obyczajowości publicznej[20]. W Kodeksie Prawa Kanonicznego termin zgorszenie występuje prawie 30 razy. Jest on używany w dwóch kontekstach: prewencyjnym – jako działania przewidujące ewentualne zgorszenie i zmierzające do zapobieżenia mu, oraz represyjnym – jako reakcja kanonicznego porządku prawnego na już dokonane postępki, które wywołują zgorszenie[21]. O dziwo wśród wielu przyczyn zgorszenia nie wymienia się przestępstwa pedofilii oraz stosunków homo – i heteroseksualnych[22].

            W powyższych rozważaniach nakreślono sposób postrzegania zjawisk pedofilii i zgorszenia publicznego w prawie świeckim i kanonicznym. Są to całkowicie dwa odrębne systemy prawne. W związku z tym problem postawiony w temacie tej pracy „Konflikty między prawem kanonicznym a prawem świeckim na przykładzie pedofilii i zgorszenia publicznego wśród duchownych”, wydaje się być bezpodstawny. Jednak stwierdzenie takie obala Konkordat zawarty między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską, zawarty w dniu 28 lipca 1993 roku. W pierwszym artykule zapisane jest „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”[23]. We wstępie do Konkordatu mamy stwierdzenie, które mówi, że obie strony umowy „postanowiły zawrzeć niniejszy Konkordat, przy czym Rzeczpospolita Polska uwzględniła swe zasady konstytucyjne i ustawy, a Stolica Apostolska – dokumenty Soboru Watykańskiego II dotyczące wolności religijnej i stosunków pomiędzy Kościołem a wspólnotą polityczną oraz przepisy prawa kanonicznego”[24]. Tak więc uwzględniając dobro jednostki społecznej władze kościelne przy rozwiązywaniu wszelkich problemów powinny uwzględniać jego umiejscowienie w systemie prawa świeckiego i to, że duchowni pracujący na terenie Polski, podlegają prawu naszego państwa. Ukrywanie i tuszowanie spraw  obciążających księży przestępstwem pedofilii przez hierarchię kościelną jest więc współudziałem w przestępstwie i działaniem wbrew prawu polskiemu i porozumieniu międzynarodowemu [umowie międzynarodowej].

Najistotniejsze jednak jest to, że konflikt zachodzi na płaszczyźnie sumienia człowieka wierzącego a nie dwóch odrębnych systemów prawnych. W duszy zwykłego człowieka rodzi się bunt i niechęć. Każdy bowiem wierzący ma w sobie elementarne zasady wiary, które dane mu były nie przez uczestnictwo w nabożeństwach „rejestrowanych wpisami do dzienniczka obecności”, ale przez łaskę Ducha Świętego w momencie Chrztu Świętego.

 Hierarchia kościelna ukrywając przestępstwa pedofilii wśród duchownych spowodowała powstanie – według mnie – nieodwracalnych spustoszeń moralnych i przekreśliła wysoką pozycję Kościoła, jako instytucji o wysokim współczynniku zaufania społecznego. Decydując się na to, a jednocześnie znając oficjalne nauczanie Stolicy Apostolskiej narażała i naraża katolików na uczestniczenie w obrzędach liturgicznych sprawowanych w sposób świętokradczy. Wartość religijna takich nabożeństw równa jest zwykłemu spektaklowi szarlatańskiemu. Znieczulica panująca wśród biskupów i pracowników administracji kościelnej zniechęca wiernych do traktowania w sposób najbardziej intymny swojego osobistego przeżywania wiary czego dowodem jest chociażby fragment z filmu dokumentalnego braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, gdzie pracownik kurii gnieźnieńskiej z całkowitą obojętnością stwierdził, że spowiedź u kapłana zawieszonego w czynnościach sakramentalnych jest nieważna, w ogóle nie licząc się z tym co może przeżywać przeciętny katolik podchodzący do konfesjonału, nie mający wiedzy na temat sytuacji kanonicznej spowiednika. To właśnie kościół hierarchiczny powinien dokładać wszelkich starań by nie dochodziło do takich sytuacji a nie przesuwać tego problemu na wiernych. Reakcje duchownych na różnego rodzaju świeckie publikacje na temat pedofilii w Kościele, klasyfikujące je jako działanie sił przeciwnych Kościołowi – wręcz demonicznych, jest tak naprawdę odwracaniem uwagi od istoty problemu, od zgnilizny która toczy Kościół od wewnątrz.

*     *     *

Na koniec warto się zastanowić czy zmiany w podejściu hierarchii do przestępstwa pedofilii i wynikającego zeń zgorszenia, w ostatnich latach mogą coś zmienić. Z przekazów medialnych wynika, że hierarchia kościelna działa w tym kierunku by sytuacja zmieniła się. Robi to oczywiście z właściwą sobie ostrożnością i rozwagą. Moim zdaniem dzieje się za mało. Do działania i ochrony interesów ludzi wierzących powinni włączyć się teolodzy świeccy, których na dzień dzisiejszy w Polsce jest około 20 tysięcy. Jednak ich pozycja w Kościele jest mało znacząca. Zazwyczaj pełnią rolę katechetów, którym skierowanie do nauczania religii w szkołach wydaje biskup diecezjalny poprzez podległy mu wydział katechetyczny. Są więc w pełni zależni od widzi mi się biskupa i proboszcza. Podobnie do ochrony interesów wierzących powinny być zaangażowane rady parafialne czy też inaczej rady duszpasterskie. Ich rola na dzień dzisiejszy w polskim Kościele sprowadza się do papierowego istnienia, a powinien to być organ doradczy. Warto byłoby wziąć tu przykład  z Kościoła Luterańskiego, gdzie kompetencje rady parafialnej są bardzo szerokie i oprócz roli doradczej pełnią one również rolę zarządczą i decyzyjną. Paradoksalnie role takie nie są obce kościołowi katolickiemu, ponieważ prawidłowe i przede wszystkim odważne wprowadzenie reform Soboru Watykańskiego II dałyby radom parafialnym w kościele katolickim takie same uprawnienia.


[1] Por. Wolna Encyklopedia Internetowa. www.wikipedia.pl. Hasło Religia.

[2] Por. Polska Parafia Rzymsko – Katolicka w Leeds. www.pcmleeds.webd.pl Artykuł: „Chrześcijaństwo jako religia…”

[3] Wolna Encyklopedia Internetowa www.wikipedia.pl. Hasło: Prawo kanoniczne.

[4] Por. Kodeks Prawa Kanonicznego. Konstytucja Apostolska. Poznań 1984 s. 12.

[5] Tamże. s.11.

[6] Wolna Encyklopedia Internetowa. www.wikipedia.pl. Hasło: Pedofilia.

[7] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks Karny. Dz.U.2019 poz. 1950 t.j. z dnia 2019.10.14. Art. 200.

[8] Ilekroć w tekście będę używał terminu „duchowni” będę miał na myśli zarówno duchownych – osoby, które przyjęły święcenia sakramentalne, jak i osoby zakonne obojga płci, które złożyły śluby zakonne czasowe i wieczyste. Reguluje tą kwestię kanon  695 § 1. KPK

[9] Kodeks Prawa Kanonicznego c. 1395 §2.

[10] Por. Tamże c. 1395 § 1.

[11] Ks. Józef Krukowski. Nauki katechizmowe na całość prawd wiary św. Katolickiej. Kraków 1979. Cytat za www.ultramontes.pl

[12] Por. Tamże c. 1740

[13] Por. Tamże c. 1385. Cenzura – to jedna z najsurowszych kar w Kościele Katolickim. Ma trzy stopnie: suspensa, interdykt lub ekskomunika. Kapłan obłożony suspensą nie może pełnić posługi kapłańskiej. Obłożony interdyktem – nie może uczestniczyć w liturgii i przyjmować Komunii Świętej. Ekskomunika to wykluczenie ze wspólnoty wiernych.

[14] Por. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1997 roku. c. 2368

[15] Indult – zezwolenie wydawane przez przedstawiciela władzy duchownej (np. papieża, biskupa) na odstąpienie od obowiązujących w prawie kanonicznym przepisów. Może dotyczyć m.in. sposobu odprawiania mszy lub zawierania związku małżeńskiego (np. w przypadku pokrewieństwa) czy innych sakramentów, a także zmiany  lub uszczegółowienia przepisów prawa kanonicznego.

[16] Jan Paweł II. De Gravioribus delictis. Watykan 2001 r. Jest to nauczanie ex cathedra dla całego Kościoła Powszechnego.

[17] Modyfikacje wprowadzone do tekstu „Normae de Gravioribus delictis”. www.opoka.org.pl.

[18] Normy motu proprio „Sacramentorum sanctitatis tutela”. www.vatican.va

[19] Katechizm Kościoła Katolickiego. Poznań 1994  nr 2284 

[20] Por. Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń Dz.U.2019 poz. 821 t.j. z dnia 2019.05.06

 art. 140

[21] Ks. Piotr Majer „Prawo kanoniczne a zgorszenie”. www.pastores.pl

[22] Tamże.

[23] KONKORDAT między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską. Dz. U. nr 51 poz. 318 1998 r. Art. 1.

[24] Tamże. Wstęp.