Przypowieść polska nr 1

Była sobie zwyczajna polska rodzina. Taka co to głosowała na tych co dają, nienawidziła tych co kradli – bo tamci kradli i nic nie dawali, ci też kradną, ale dają. Był więc ojciec, matka, którzy pracowali ciężko za nic nie warte pieniądze, i prześliczne córeczki. Jedna przyszła na świat w 2013 roku, a druga w 2017.

               Rodzice chodzili do pracy, a dzieci – jedno do szkoły, a drugie codziennie rano do babci, która słuchała jedynej prawdomównej rozgłośni radiowej, i oglądała programy w jedynej poprawnej politycznie telewizji.

               Po powrocie z pracy tato przebierał się w swoje czteropaskowej marki adidasy i siadał przed telewizorem, oglądał sport – bo przecież na tym znał się jak nikt inny a ponadto uprawiał swoją ulubioną dyscyplinę „gra w kapsle” [a nóż widelec pod kolejnym kapslem będzie wygrane kolejne piwo].

               Mam pracowała w popularnym markecie nieopodal domu. Ze swojej pracy była bardzo zadowolona i dumna, ponieważ awansowała ostatnio na świeżoznawcę.

               Pewnego wieczoru młodsza z córek zakłóciła spokój tatusia i zadała mu pytanie:

– Tatusiu, dlacego ja się urodziłam? – zapytała.

– Bo dawali 500+ – odpalił tato.

               Dziecko pokręciło się po pokoju nic z tej odpowiedzi nie rozumiejącPo chwili znów zapytało:

– Tatusiu, a dlacego się urodziła moja sostrzycka?

– To był wypadek przy pracy – odparował ojciec.

Minęło 11 lat. Osiemnaste urodziny starszej z córek. Dzień jak co dzień od wielu, wielu lat w tej rodzinie. Rodzice do pracy, a dzieci do szkoły. Wieczorem jednak solenizantka nie wróciła do domu. Zaniepokojona młodsza siostra weszła do jej pokoju, a tam na biurku znalazła kopertę zaadresowaną po prostu: „Do rodziców”.

Przerażona zaniosła kopertę matce. Ta otworzyła ją i przeczytała na głos jednozdaniowy list: „Kochani rodzice, przepraszam, że byłam dla was tylko wypadkiem przy pracy”. Od tamtej pory nikt, ani matka, ani ojciec, ani młodsza siostra jej nie widzieli.

Minęły kolejne cztery lata. Osiemnaste urodziny młodszej z córek. Rano matka swoim zwyczajem poszła ją obudzić. Nie zastała jej. Na biurku jednak leżała zaadresowana „do rodziców” koperta, a w niej jednozdaniowy list: „Kochani rodzice, przepraszam że w dniu dzisiejszym utraciliście dodatkowe źródło dochodu”. Więcej nikt o niej nie słyszał, ani jej nie widział.